Sobotni poranek i wybieramy sie na próbną wycieczkę, żeby wstępnie sprawdzić jak wygląda miasto



oujea, alcatraz :]

paskudne betonowe molo i widok na dałtałn

wybraliśmy się do restauracji w historycznym centrum San Francisco, coś jak Sopot tylko mniej klimatyczne

co zresztą widać, gdy wyjrzy się przez okno

Gdy krążyliśmy po uliczkach w poszukiwaniu wolnego miejsca parkingowego (co jest prawdziwym koszmarem) auto zaczęło wypisywać, że mamy problem z lewym tylnym kierunkowskazem (houston, we have a problem). samochód miał rację, więc dalsze krążenie odbywało się z ręką za oknem sygnalizującą skręt co by nikt nam w dupala się nie wpakował. Pojechaliśmy z tym do Hertza, żeby coś z tym zrobili.

Oczywiście nic z tym nie robią tylko dają drugie auto na wymianę. Ponieważ nie mieli już najmniejszych kompaktów dostaliśmy coś extra w tej samej cenie.

Pierwsze wrażenie to “o cholera, co to w pytkę jest?”

Chevrolet Impala LTZ, 4 litry, 233 konie, skóra, drewno, klima, podgrzewane fotele i (to co polubiłem od razu) sprzęt audio Bose yaaaaaay
Wrażenia z jazdy niesamowite, auto prawie odlatuje w kosmos :]





Po zakupach i powrocie do hotelu stwierdziłem, że dobrze by było zobaczyć jak wygladają knajpy w sobotę wieczorem


Wpadłem na jednego drinka do Beauty Baru, był zapchany po brzegi bawiącymi się ludzmi, impreza tematyczna: remiksy Daft Punk
Zagadała do mnie sympatyczna i troszkę najebana laska, idąc za ciosem zjebałem podryw nie bedąc w stanie nawiązać sensownej rozmowy (jet-lag, według mojego czasu była 5 rano albo po prostu jestem pipą). Cóż, bywa. Zwijając się i zatrzymując na fajkę przed wyjściem zaczepił mnie koleś pytając o papierosa. Gdy zobaczył Chesterfieldy od razu zapytał czy jestem z Europy. Hym. Okazało się, że Chesterfieldy to największy shit w USA ale z jakiegos powodu europejczycy je uwielbiają (w Europie są inne Chesty)
Pogadaliśmy chwilę, koleś okazał się lokalnym DJ’em i spytał się czy mam ochotę poszwędać się z jego ekipą po klubach. Damn, po co mi auto teraz, co ja z nim zrobię? Musiałem odmówić, pogadaliśmy jeszcze chwilę i zawinąłem się z myślą o wytęsknionym snie. Wracając zauważyłem jadacego przede mną nowego Mustanga, jakich jest mnóstwo jeżdżących po mieście, po prostu musialem zrobić mu zdjęcia : )

Sekundę po zrobieniu tego zdjęcia, Mustang zatrzymał się na środku ulicy i wysiadł z niego koleś drący się “Why are you taking pictures of my car man?”. Aua, cholera brakowało jeszcze tego, żeby wyjął gnata. Dzielnie otworzyłem okno i najgorszym możliwym akcentem powiedziałem “I’m a tourist. You have a great car.” bla bla. Reakcja była dziwna i bardzo przeze mnie mnie pożądna: “Ah, OK- tourist”, po czym podał mi rękę i wsiadł do auta odjeżdżając. Po raz kolejny moje podróżne doświadczenie mnie nie zawiodło- każdy przecież wie, że turyści zachowują się jak pojebani fotografując wszystko co popadnie, nawet hydranty
Dalsza droga była już bez przygód (dlaczego ja zawsze w coś się wpieprzę?)

Pora na lulu. Jutro mam zamiar kupić sobie buciory, które wypatrzyłem w centrum handlowym oraz zobaczyć świętą krowę: most Golden Gate. Przy dobrej pogodzie spróbuję wbić się na Twin Peaks i zobaczyć panorame miasta.
Mam nadzieje, ze zanim oddasz swoje cztery-zero do Hertza spalisz w nim gumy do drutow – jednoczesnie wszystko fotografujac;)?!
W koncu jestes turysta… wiec mozesz.
Mozesz wszystko;)!
Impala ma brzydki kolor
z deka skacowane pozdro ze Szczecina
hahahah numer na turyste to jest pierwsze co robie jak straznik mnie chce przegonic z jakiejs lokacji. “why are you taking pictures of this building” “waaat?” ” why the hell are u taking picture of this building” ” cuz its tallll and cool” “u cant take pictures here” “why, im a turist”
itp itd
mustangi focisz? men? tego tutaj jak karaluchow
men wez wracaj bo tu nikt nie chce się piwa napic
Lukasz, to jest automat, musialbym miec 2x wiecej koni zeby przy prawie 2-tonowym aucie palic gume
Janusz, znowu focisz w Szczecinie? Czy tylko chlejesz?
Poka jakies bakstejdże :]
Konrad, jak juz bede duzy to kupie sobie Mustanga o jakim zawsze marzylem: rocznik ‘68 wersja GT
lub cokolwiek z serii ‘67-’70 lof lof lof :]
o Janusz, mam pake miekkich Cameli- miekka paczka to wersja bez filtra
fajnie, tylko ja zostalem olany w odpowiedzi
…bo widocznie On tez nie chce;)
nie olalem tylko ty wrzuciles posta w czasie kiedy redagowalem powyzsze wypociny

wracam niedlugo, juz tesknie za lechem
co slychac na uczelni?
oficjalnie zaliczyłeś projektowanie plastyczne bo miałeś świetne prace
Przemek, ja jestem bardzo chętny na piwo!! wybierasz w komórce i jestem ;-]
fak jea! w ramach wdziecznosci moge ci przywiezc gruba amerykanke w prezencie
chociaz szczerze mowiac, to w kaliforni ludzie dbaja o siebie na maksa- jest mnostwo szczuplych lasek, sporo babeczek ktore wygladaja jak nastolatki a podchodza pod 40-tke.
swoja droga mam w tiwi hotelowym comedy central i zakochalem sie w sarze silverman (ona ma 36lat!!! jizzz). ma ktos numer do niej?
nieee… grube amerykanki odpadają, mam wąskie łóżko…
w przypadku grubej amerykanki, mozesz obyc sie bez lozka pod warunkiem, ze zawsze bedziesz na gorze :]
zagiąłeś mnie… niech będzie, tylko że może się nie udać przewieźć jako bagaż podręczny… a firma chyba nie stawia powrotu do kraju z świerzo poślubioną małżonką??
sprzedam jej dobra bajere, sama sfinansuje sobie przelot :]
a to luz, swoją drogą dziwnie jest czasomierz ustawiony na Twoim blogu, w kraju nad Wisłą jest teraz 20.39, godzinka do przodu
“w przypadku grubej amerykanki, mozesz obyc sie bez lozka pod warunkiem, ze zawsze bedziesz na gorze :]”
wyjebany pomysl… jeszcze rączke dorobic
u mnie jest teraz 1:45 po obiedzie :]
przemek o co chodzi z ta raczka :-/
niewazne, nie skumales
gupi jestem
sarah jest zajebista haha, lubiejej szou
halo, halo
:D:D Wielkie pozdro dandee, mam nadzieje już wkrótce wyznania czy tez zeznania przy niedzielnym obiadku, wielka buzia 
zadziwiające i jakże zaskakujące, wracam do Polszy i po kilku tygodniach niebycia w internetowej przestrzeni, odpalam operę > wyskakuje okienko youtube, loguję się, odpalam kawałek if you’re going to….mckenziego i przeglądam odpalone zakładki…nagle ku mojemu zdziwieniu i wielkiemu, jak już wspomnialam, zaskoczeniu ukazuje się sympatyczny blog pana Dandee’ego, i jakże to było miłe czytać i słuchac o san francisko z wielkim lol na twarzy. czy to nie radosny zbieg okoliczności????
kara
Szczecin
Kto jest ze szczecina?